Co ma piernik do wiatraka? Ano wiele! Koronawirus świetnie rozprzestrzenia się w marketingowym świecie i to nie tylko w przenośni.

Sianie paniki

W obliczu epidemii łatwo o panikę, strach i nie zawsze rozsądne ruchy. To naturalne. Nikt nie chce zachorować i nikt nie chce umrzeć. Bardzo łatwo jest wobec tego nabijać kabzę na strachu, prawda? To nie o to chodzi, że ktoś kto sprzedaje teraz maseczki jest zły. Złe jest nakręcanie spirali strachu i naciąganie ludzi na zakup maseczek bezużytecznych wobec wirusa, a na dodatek za kilkukrotnie wyższą cenę niż jeszcze miesiąc temu. Niektórzy nie mają niestety skrupułów i wciskają zlęknionym kit, że od koronawirusa uchroni ich zwykła maseczka anty pyłowa.

Kit czy marketing

No właśnie. Już słyszę głosy jaki ten marketing straszny i zakłamany! Jak można tak ludzi oszukiwać? Ano nie można. Oszustwo to oszustwo, a nie marketing. Są jednak sytuacje, w których wykorzystanie sytuacji zagrożenia epidemią i sprawne działania marketingowe mogą pomóc w zwiększeniu dochodów. Przecież zwiększanie cen produktów deficytowych i najchętniej obecnie poszukiwanych jest działaniem stricte marketingowym, nieprawdaż? To przecież nic innego jak strategia ceny moi mili. To nie oszustwo.

Marketing a… etyka

Czy zwiększanie cen produktów takich jak wspomniane już maseczki, środki antybakteryjne i inne produkty „strategiczne” jest tak po ludzku etyczne? Z jednej strony grzech nie wykorzystać sytuacji, przecież i tak się sprzeda, ale czy to uczciwe (w sensie: etyczne), aby w obliczu epidemii ludzi mniej zamożnych w jakimś stopniu odciąć wysoką ceną od czegoś, co może ich uchronić przed chorobą?

Oczywiście trochę tu wyolbrzymiam, ale też jednocześnie mam ogromną nadzieję, że koronawirusowe szaleństwo szybko minie i wrócimy do zdrowej normy. A wracając do maseczek, życzę Wam i sobie tylko tych kosmetycznych 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published.